~Kolęda OnLine~
Teraz gram dla Boga
|
[wywiad z Miesięcznika "Chrześcijanin", Nr 7-8/98] Czy to wtedy zrodził się pomysł nagrania kolęd? Pomysł z kolędami wyszedł od Piotra Kobusa ze zboru na Puławskiej. On chciał, żebym zrobił kolędy, tylko że w wersji instrumentalnej. Zacząłem o tym myśleć i wpadłem na pomysł, żeby je nagrać z Mietkiem Szcześniakiem, bo słyszałem wcześniej, że się nawrócił i wiedziałem, że świetnie śpiewa. Nie znałem go, wydawało mi się, że to będzie niemożliwe. Miałem wrażenie, jakbym się rzucał z motyką na słońce. I nagle te wielkie, szalone marzenia zaczęły się realizować, chociaż nie miałem na to pieniędzy. Początkowo to miała być mała produkcja przykościelna. - Wyszła z tego chyba całkiem duża produkcja. Dla mnie to jest kolejny cud, no i dowód Bożego prowadzenia. Zaczęliśmy nagrywać ten materiał w studiu Edka Sosulskiego, praktycznie nie mając na to pieniędzy. Po jakimś czasie z przerażeniem stwierdziłem, że wydatki na taką produkcję może wyłożyć tylko duża firma fonograficzna. Nie wiedziałem co robić. I wtedy pomyślałem, że może jakaś duża firma fonograficzna by to kupiła. Pokazaliśmy materiał szefom kilku takich wytwórni, a oni chcieli go od nas kupić. Pewnego dnia przyszedł do Edka Tomasz Kopeć (dyrektor artystyczny Pomatonu). Posłuchał, i bez targowania się podpisał z nami kontrakt. W ciągu dwóch - trzech dni sprawa się rozwiązała tak, że byłem zadziwiony. Widziałem jak Bóg wziął wszystko w swoje ręce i przejął kontrolę. Okazało się, że te kolędy mają też wpływ na ludzi, którzy je z nami nagrywali. W ogóle w sposobie w jaki Mietek śpiewa te kolędy, słychać, że on żyje z Bogiem, że to jest autentyczne, że to śpiewanie to jego świadectwo. Jak się słucha tych nagrań, można zauważyć, że były dla nas sporym przeżyciem. - Na razie wydaliście tylko maxi-singiel z kolędami, czy ukaże się cała płyta? Płyta na pewno się ukaże w tym roku, rozmawiamy jeszcze o tym, żeby dograć jakieś cztery, może pięć kolęd. |
1999 - koleda@kdm.pl